W Gruzji pierwszy raz byliśmy w 2021 roku, kolejny wiosną 2025 i mimo że jest to mały kraj, a ja nie przepadam za jeżdżeniem w te same miejsca… To będzie trzeba przyjechać trzeci raz 🙂
Pierwsza część: listopad 2021, druga część z Armenią: kwiecień 2025
Informacje praktyczne
1. Jestem wspaniałym kierowcą, nie łamiącym przepisów. Składam wniosek do Inspekcji Transportu Drogowego o anulowanie punktów karnych. Jeżeli chcecie zobaczyć co znaczy dowolność interpretacji przepisów drogowych, to zapraszam na gruzińskie drogi

2. Jedzenie i picie jest mega. W mojej hierarchii jednak nr 2 (Włochy nic nie przebije). Jeżeli jednak macie awersję do kolendry i tłuszczu to sobie nie pojecie
3. Ludzie są ultraprzyjaźni. Nie zabierajcie kijka do selfie – zawsze znajdzie się ktoś, kto Wam pyknie fotę
4. Psy i koty biegają na wolności. I wydaje mi się że znają język polski

5. Owce i krowy też są wszędzie. Nawet na środku międzynarodowej trasy
6. „Gruzja to nie Europa, Gruzja to nie Azja. To Kaukaz”. Tak twierdzi Akofashvili Koba Koba – miejscowy przewodnik
7. Jeżeli ktoś uważa że język rosyjski nie jest potrzebny, to źle uważa
8. Gdy w Kłobucku jest 5:00, to w Tbilisi powinien brzmieć pierwszy dzwonek w szkole. Jednak brzmi dopiero 4 godziny później, bo szkoła zaczyna się o 12:00

9. Gruzini lubią Lecha Kaczyńskiego, sympatią darzą Stalina, Beria też był Gruzinem…
10. Polacy w Gruzji. Niby każdy nas tu lubi ale błagam: nie dyskutujmy o wojnie w kraju, w którym wojna była 10 lat temu, ani o tym że za 10 lat też tu będzie dobrze. Strasznie to słabe
11. Ogólnie to kraj dla lubiących góry i niekoniecznie lubiących wygody. Jeżeli spodziewacie się wypoczynku jak w lipcu w Mielnie, to odradzam
12. Jeżeli Gruzin spóźni się 15 minut to się nie spóźnił

13. I na koniec banał: tydzień to zdecydowanie za mało – nawet jak na tak mały kraj
Aktualizacja: 2025
Jak widać było na załączonym obrazku korzystaliśmy z usług wypożyczalni Martyny – Polki, która jakiś czas temu przeniosła się do Gruzji.
https://martynazgruzji.pl/
Za każdym razem wynajmowaliśmy auto z napędem 4×4 i to nam życie uratowało 🙂
A właściwie to napęd i automatyczna skrzynia biegów.
Nie ufajcie nawigacji google – nas wyprowadziła na szutrową drogę, w góry ponad 2000 m npm, na śnieg i lód.
Za pierwszym razem nie było wielkich ceregieli przy wynajmie. Nawet odbierający auto pracownik zdziwił się jak chciałem po górskiej przygodzie jechać na myjnię, a tablice rejestracyjne przymocowane były na trytytki.
Teraz trochę się zmieniło, niemniej… Gdy oddawaliśmy auto było dość wcześnie i mieliśmy zostawić klucze na przednim kole 🙂

Aby wjechać pożyczonym autem do Armenii należy mieć notarialne poświadczenie – załatwicie sobie to spokojnie w wypożyczalni.
Wjazd możliwy jest tylko ze strony Gruzji. Ze względów historycznych nie wjedziecie ani z Turcji, ani z Azerbejdżanu
Narodową górą Armenii jest Ararat. Do niego odwołuje się większość historii państwa. W chwili obecnej jednak leży po stronie tureckiej i można go podziwiać jedynie z odległości

Jest to kraj niesamowitej ilości starych monastyrów, w którym zachowały się tradycje pierwszych chrześcijan.
Do niedawna Armenia była blisko związana z Rosją. Teraz trochę te stosunki uległy pogorszeniu, gdy w czasie ostatniej wojny z Azerbejdżanem Ormianie nie dostali wsparcia z Rosji.
Nadal jednak dominującą nacją – jeśli chodzi o turystykę są Rosjanie.
Do Polaków stosunek raczej pozytywny.
W budżetowych hotelach/hostelach/pensjonatach nie spodziewajcie się luksusów. Czasem łazienkę od pokoju oddzielać będzie tylko… firanka.
Oczywiście bywają też hotele na pełnym wypasie.
Raczej nie ma sensu oszczędzać – średnia cena noclegu dla 4 osób w Erywaniu to koszt 150-200 PLN
Jedzenie to mix kuchni greckiej, tureckiej, gruzińskiej. Czyli całkiem niezłe

